Ilham Alijew, Andriej Romańczuk, Aleksandr Usowski, Serż Sarkisjan. Poznaj sieć powiązań polityka, który będzie rozmawiać z Kremlem w imieniu Parlamentu Europejskiego. Opozycja lubi wyśmiewać „Obatela”. Czy słusznie? Wypadałoby raczej spytać, kogo reprezentuje Czarnecki. Brukselę, Baku czy po prostu Moskwę?

Ponieważ wschodnie powiązania europosła Czarneckiego nie są szeroko znane, pozwolę sobie je wyliczyć.

W poprzednich latach Ryszard Czarnecki:

– kontaktował się z Andriejem Romańczukiem, przedstawicielem kremlowskiej sieci wpływu, która podsyca konflikty polsko-ukraińskie (pytany o swoje kontakty z Romańczukiem europoseł Czarnecki unika odpowiedzi);

– wspierał postsowieckiego, sprzymierzonego z Putinem dyktatora Azerbejdżanu, Ilhama Alijewa;

– przyjął odznaczenie od postsowieckiego autorytarnego lidera Armenii, Serża Sarkisjana;

– we wrześniu 2018 r. wszedł do rady fundacji Pomoc Polakom na Wschodzie, gdzie zasiadają osoby powiązane z Rosją lub wypowiadające się publicznie w sposób, który współbrzmi z polityką Kremla (sprawa została dokładnie opisana w książce „Morawiecki i jego tajemnice”).

Kontaktami Czarneckiego zainteresowałem się w styczniu 2017 r., gdy spotkałem w Brukseli dziennikarkę Katrin Matthaei. Zachodnia koleżanka opowiedziała mi o niezwykłych podróżach Ryszarda Czarneckiego do Azerbejdżanu. Jej relację potwierdziłem w innych źródłach, m.in. w azerskich mediach (poniżej załączam linki do publikacji źródłowych).

Zacznijmy od tego, że Azerbejdżan to postsowiecka satrapia, gdzie przeciwnicy reżimu i niezależni dziennikarze są nękani, dręczeni i bezpodstawnie więzieni. Według Komitetu Obrony Dziennikarzy, w 2015 r. spośród wszystkich państw Azji Środkowej i Europy to właśnie Azerbejdżan uwięził największą liczbę dziennikarzy.

Kto w ten sposób rządzi krajem? Dyktator Ilham Alijew, syn sowieckiego aparatczyka Hejdara Alijewa (szefa azerskiego KGB, następnie lidera azerskiej partii komunistycznej i pierwszego wicepremiera ZSRR, który po uzyskaniu niepodległości przez Azerbejdżan został jego prezydentem).

Jak widać, azerski reżim to przedsięwzięcie rodzinne. Alijew-syn i jego krewni znani są z korupcyjnych afer. W 2013 r. niezależna organizacja OCCRP (Organized Crime and Corruption Reporting Project, Inicjatywa na Rzecz Informacji o Mafii i Korupcji) ogłosiła Ilhama Alijewa „Skorumpowanym Człowiekiem Roku”. Według „Guardiana”, rodzina Alijewów wyprała w Wielkiej Brytanii około 3 mld dolarów.

Przed 2014 r. Ilham Alijew publicznie dystansował się nieco od Kremla. Trudno jednak było brać na poważnie ten dystans azerskiego dyktatora, skoro jego córka w 2006 r. nabyła willę w pobliżu Moskwy, pod skrzydłami Władimira Putina.

Osiem lat później Alijew przestał nawet udawać. W maju 2014 r. przyleciał do rosyjskiej stolicy, gdzie spotkał się z Putinem i zadeklarował, że Rosja jest strategicznym partnerem Azerbejdżanu.

Dwa lata później, w sierpniu 2016 r. dyktatorzy znowu się spotkali. Wtedy Alijew oficjalnie, wręcz ceremonialnie podziękował Putinowi za pomoc w rozwiązywaniu azersko-ormiańskiego sporu terytorialnego o region Górnego Karabachu.

Miesiąc po tym spotkaniu, we wrześniu 2016 r. Ilham Alijew zapowiedział „referendum” w celu dodatkowego poszerzenia swej niemal absolutnej władzy.

Między innymi, kadencja prezydenta miała zostać wydłużona z 5 lat do 7, a ranga premiera i rządu – oficjalnie obniżona. Takie propozycje przedstawiono wyborcom. Nie dano im jednak żadnych gwarancji, że głosowanie zostanie przeprowadzone uczciwie (Alijew w wyborach prezydenckich potrafi „zdobyć” ponad 86 proc. głosów, co w pluralistycznych i transparentnych demokracjach nie zdarza się nawet najpopularniejszym liderom). Dla wszystkich było jasne, że nad prawidłowym przebiegiem plebiscytu nie będą czuwać niezależni azerscy dziennikarze. Ci, co nie uciekli z kraju, siedzieli w więzieniu.

W tej szczególnej chwili do Azerbejdżanu przybył Ryszard Czarnecki, który był wówczas wiceprzewodniczącym Parlamentu Europejskiego. Występując w tej roli Czarnecki zapowiedział, że europarlament uszanuje rezultaty „referendum”. Azerskie prorządowe media obficie cytowały jego wypowiedź: „Będziemy respektować wyniki tego referendum, bo wola waszego narodu jest najważniejsza”.

Odnotujmy, że Ryszard Czarnecki nie był jedynym przybyszem z Zachodu, który wspierał zakaukaskiego tyrana i jego „referendum” z 2016 r. Mianowicie przed głosowaniem odbyło się badanie opinii publicznej, które przeprowadziła amerykańska firma Arthur J. Finkelstein & Associates. Wyszło jej, że 89 proc. wyborców poprze propozycje dyktatora. Cóż, firma pomyliła się o 20 procent. Mimo wszystko, obywatele Azerbejdżanu okazali się mniej zdyscyplinowani niż chciała ekipa speców z USA. „Tylko” 69 proc. wyborców zagłosowało za zwiększeniem władzy Alijewa. Tak się składa, że założyciel i szef wspomnianej firmy, Arthur Finkelstein, był znanym specjalistą od „czarnego PR-u”. To on pomagał prokremlowskiemu liderowi Węgier, Viktorowi Orbanowi, w zastraszaniu i uwodzeniu węgierskich wyborców. To on ratował z tarapatów powiązanego z włoską i rosyjską mafią nowojorskiego senatora Alfonse’a D’Amato (udokumentowany opis tych działań Finkelsteina znajduje się w książce „Macierewicz i jego tajemnice”).

Wróćmy jednak do Ryszarda Czarneckiego. W 2018 r. jego wsparcie dla azerskiego reżimu naraziło go na kłopoty. Został bowiem ukarany przez Parlament Europejski wykluczeniem z misji obserwacyjnych organizowanych przez to gremium. Była to kara za rolę Czarneckiego podczas fasadowych wyborów prezydenckich w Azerbejdżanie z kwietnia 2018 r. (wygrał je oczywiście Alijew). Ryszard Czarnecki wystąpił jako „obserwator wyborów”, przez co legitymizował wyborczą farsę dyktatora. Dzięki niemu Alijew mógł udawać, że wybory są uczciwe i traktowane poważnie przez Unię Europejską.

Zakaukazie musi szczególnie leżeć na sercu Czarneckiemu. Jak wiadomo, między Azerbejdżanem a Armenią płonie odwieczna wrogość. Jednak gość tyrana Azerbejdżanu, Ryszard Czarnecki, znalazł czas również na to, by zaskarbić sobie względy Serża Sarkisjana, prezydenta Armenii.

W lutym 2017 r. Sarkisjan wręczył Czarneckiemu medal imienia Mychitara Gosza (średniowieczny ormiański duchowny i pisarz) za „znaczący wkład w rozwój ormiańsko-europejskich stosunków międzyparlamentarnych”.

Kim jest człowiek, z którego rąk europoseł Czarnecki przyjął to odznaczenie? Serż Sarkisjan to były komunista związany z armią i organizacjami paramilitarnymi. W latach 2000-2007 kierował ministerstwem obrony Armenii. W 2007 r. został premierem, a w następnym roku wygrał wybory prezydenckie w 2008 r. Opozycja uznała je za sfałszowane. Wybuchł sprzeciw, który nowy prezydent brutalnie zdławił wprowadzając stan wyjątkowy. Podczas tłumienia protestów zginęło co najmniej 8 osób.

Sarkisjan był prezydentem Armenii przez następne 10 lat. Rok po wizycie Czarneckiego, w 2018 r., skończyła się jego druga kadencja na tym stanowisku. Po raz trzeci nie mógł kandydować. Zatem na wzór Putina prezydent Armenii postanowił z prezydenta zostać premierem. Parlament posłusznie powołał go na stanowisko szefa rządu. Wtedy wybuchła nowa fala protestów, potężniejsza niż 10 lat wcześniej. Tym razem Sarkisjan podał się do dymisji.

Przejdźmy teraz do spraw i rejonów bliższych nam na co dzień niż Zakaukazie.

Chodzi o Aleksandra Usowskiego. To sponsorowany przez Kreml białoruski działacz, który próbuje przeciągać nasz kraj na Wschód.

Między innymi, w 2016 r. Usowski rozważał użycie antyzachodniego posła-nacjonalisty Adama Andruszkiewicza w celu zbliżenia Polski z Rosją (cała sprawa została opisana i udokumentowana w książce „Morawiecki i jego tajemnice”).

Tak się składa, że w tym samym 2016 r. Usowski na zlecenie Kremla próbował podsycać wrogość między Polakami z Ukraińcami. Jego machinacje zostały ujawnione. Jednym z narzędzi Usowskiego miał być… europoseł Ryszard Czarnecki.

W lutym 2017 r. ukraiński portal InformNapalm ujawnił korespondencję Usowskiego z wpływowym deputowanym do rosyjskiej Dumy, Konstantym Zatulinem.

Zatulin znany jest z tego, że “walczy o pozycję Rosji i Rosjan w świecie”. Usowski obiecał mu, że przeprowadzi w polskim parlamencie ustawę, która upokorzy Ukraińców. Ustawa ta miałaby wprowadzić nowy wymóg dla obywateli Ukrainy przyjeżdżających do Polski.

Otóż przy przekraczaniu polskiej granicy Ukraińcy musieliby podpisywać specjalną deklarację, w której deklarowaliby m.in., że uznają rzeź wołyńską za ludobójstwo (spróbujmy sobie wyobrazić, jakbyśmy zareagowali, gdyby Izraelczycy przy kontroli granicznej na telawiwskim lotnisku kazali Polakom firmować podobną deklarację na temat mordu w Jedwabnem). Usowski twierdził, że zagwarantował sobie poparcie polityków PiS i Kukiz’15 dla swojego projektu. Wymienił wśród nich europosła Ryszarda Czarneckiego. Usowski miał się z nim skontaktować za pośrednictwem Andrieja Romańczuka – rosyjskiego działacza z Białegostoku.

Ukraiński portal udokumentował swoje informacje publikując m.in. skany elektronicznych wiadomości wysyłanych przez Usowskiego. Inne, pośrednie potwierdzenia znalazłem, gdy na własną rękę przyjrzałem się Romańczukowi.

Okazało się, że figuruje on wśród znajomych Usowskiego na Facebooku. Zatem obaj panowie faktycznie się znają, nawet jeśli to znajomość wyłącznie internetowa. Zgadza się również to, że Andrzej Romańczuk jest działaczem mniejszości rosyjskiej w Białymstoku, a dokładnie – sekretarzem Rosyjskiego Stowarzyszenia Kulturalno-Oświatowego, któremu prezesowała jego matka Galina (Halina). Romańczuk nadzorował też Związek Organizacji Mniejszości Rosyjskich. Poza tym, występuje w roli prokurenta firmy Marnopol zarejestrowanej jako firma pocztowo-kurierska. Stanowisko jej prezesa piastuje bliżej nieznany cudzoziemiec ze Wschodu, Siergiej (Sergey) Mutko.

Rzecz jasna, działalność w stowarzyszeniach i związkach mniejszości narodowej nie stanowi i nigdy nie powinna stanowić okoliczności obciążającej. W kraju demokratycznym i zachodnim wszelkie mniejszości mają prawo kultywować swoją odrębność.

Problem w tym, że Andrzej Romańczuk jest działaczem nie tylko rosyjskim, ale również kremlowsko-putinowskim (przez co informacja o jego wspólnych machinacjach z Usowskim staje się jeszcze bardziej prawdopodobna). W 2015 r. Romańczuk wziął udział w propagandowym wyjeździe polskich dzieci na zaanektowany przez Putina Krym. Uczestnicy wycieczki spotkali się z „władzami” półwyspu, zainstalowanymi tam przez rosyjskiego okupanta. Celem wyjazdu było oswajanie Polaków z aneksją Krymu i szerzenie przekonania, jakoby stanowił on część Rosji. Sfinansowana przez państwo rosyjskie wycieczka stanowiła złamanie ukraińskiego prawa, które zakazuje cudzoziemcom wjazdu na teren okupowany i objęty sankcjami.

Czternaście lat wcześniej, w 2001 r. Romańczuk wystąpił w Moskwie na obradach Światowej Rady Koordynacyjnej Rosyjskich Rodaków Przebywających Za Granicą. Obrady otworzył sam Putin. A w roli bohatera występował… deputowany Zatulin. Tak, ten sam, któremu Usowski obiecywał, że przeforsuje z udziałem Czarneckiego ustawę upokarzającą Ukraińców… Cytuję protokół obrad: „Jeden z nielicznych rosyjskich polityków i działaczy, którzy wiedzą, co się dzieje na Ukrainie, to Konstantyn Fiedorowicz Zatulin! Reszta błądzi we mgle! (aplauz)”.

Gazeta Wyborcza” kilkakrotnie i bardzo dokładnie opisywała tę aferę. Przy tej okazji spytała europosła Ryszarda Czarneckiego, czy brał udział w machinacjach Usowskiego.

Europoseł Czarnecki udzielił odpowiedzi wykrętnej. „Żaden Białorusin nie kontaktował się ze mną w tych sprawach” – powiedział.

Ale z Czarneckim miał kontaktować się Romańczuk – nie Białorusin, tylko putinowski Rosjanin z polskim obywatelstwem…

Doskonała wiadomość! Ryszard Czarnecki wybrany szefem delegacji PE do spraw Rosji” – tak informację o mianowaniu Czarneckiego skomentowała Telewizja Republika, związana z Antonim Macierewiczem.

Znając liczne kremlowskie powiązania Macierewicza i jego ludzi, nie wątpię, że to doskonała wiadomość – dla Kremla.

Tomasz Piątek

Poniżej – ilustracje i źródła:

Czarnecki przewodniczącym delegacji PE ds. relacji z Rosją

Azerbaijan: First Family’s Russian Dacha

KRS: FUNDACJA POMOC POLAKOM NA WSCHODZIE

Azerbaijani President Aliyev Named Corruption’s ‘Person Of The Year’

UK at centre of secret $3bn Azerbaijani money laundering and lobbying scheme

Vladimir Putin met with Ilkham Aliyev, Azerbaijan’s Prime Minister

President Vladimir Putin met with Azerbaijani President Ilham Aliyev

Azerbaijan: Aliyev thanks Putin for settling the Nagorno-Karabakh conflict

PROTOCOL ON THE VOTING RESULTS BY CENTRAL ELECTION COMMISSION OF THE REPUBLIC OF AZERBAIJAN

European Parliament to Respect Azerbaijan’s Referendum Results

European Parliament to Respect Azerbaijan’s Referendum Results

European Observers Give Stamp of Approval to Referendum Results in Azerbaijan

Czarnecki ukarany za wyprawę do Azerbejdżanu

Armenia President hands state awards to MEPs

Serge Sargsyan RPA board chairman

The third President of the Republic of Armenia

Armenia: Police Beat Peaceful Protesters in Yerevan

Eight killed in Armenia protests

Serzh Sargsyan: Armenian PM resigns after days of protests

За антиукраинскими акциями в Польше стоит Кремль. Анализ вскрытой переписки

KRS: ROSYJSKIE STOWARZYSZENIE KULTURALNO – OŚWIATOWE

http://www.shirekrug.com/shirekrug_pdf/Shire-krug-04-11.pdf

KRS: MARNOPOL

Polskie dzieci pojechały na wakacje na Krym. Na koszt Rosji

Polskie dzieci pojadą na Krym? Rosja zaprasza

КОНГРЕСС СООТЕЧЕСТВЕННИКОВ, проживающих за рубежом

Czy Kreml chce nas skłócić?

Rosyjskie odciski dłoni wśród polskich nacjonalistów

Doskonała wiadomość! Ryszard Czarnecki wybrany szefem delegacji PE do spraw Rosji

Author profile

Pisarz, publicysta i dziennikarz śledczy. Laureat Nagrody Wolności Prasy 2017 przyznawanej przez światową organizację Reporterzy Bez Granic, Nagrody Wolności i Przyszłości Mediów 2018 przyznawanej przez lipską Fundację Mediów, Nagrody Bestsellery Empiku 2017 i Nagrody Mediatory 2017. Autor 21 książek, w tym bestsellerów "Macierewicz i jego tajemnice" (250 tys. egz.), "Macierewicz. Jak to się stało" oraz "Morawiecki i jego tajemnice". Ukończył językoznawstwo na Uniwersytecie Mediolańskim. Współpracował m.in. z "Polityką", RMF FM, Krytyką Polityczną, "Gazetą Wyborczą" i włoskim dziennikiem "La Stampa". Jest stałym współpracownikiem TOK FM. Mieszka w Warszawie. Należy do Kościoła Ewangelicko-Reformowanego.