Międzyrzecz w województwie lubuskim. Kandydat PiS, Marek Ast, dostał tu półtora razy tyle głosów, co jego główny kontrkandydat z opozycji, Tomasz Aniśko. Czy PiS może odtrąbić zwycięstwo w Międzyrzeczu? Nie do końca. W obwodzie numer 9 proporcje są odwrotne, tam wygrała opozycja! Kto stoi za tym sukcesem? Pewna obywatelka, która uparcie informowała mieszkańców o kremlowskich powiązaniach PiS.

Obwód nr 9 nie jest duży, zagłosowało tam 721 osób. Zatem nasza relacja zaczyna się jak słynny komiks o Asteriksie i Obeliksie. Cała Galia została podbita przez Rzymian, ale na północy broni się jeszcze jeden celtycki gródek… Z tą różnicą, że Asteriks i Obeliks mieli przeciwko sobie najbardziej fajtłapowatych legionistów Juliusza Cezara. Tymczasem PiS rzucił na Międzyrzecz swojego kamikaze. To Marek Ast, nazwany „posłem do zadań specjalnych” przez tygodnik „Polityka”. Śmieszny jak legioniści z komiksu, ale na swój sposób skuteczny.

Skąd taka opinia? Marek Ast to człowiek, który chętnie zniesie śmieszność, byle dano mu przyłożyć rękę do łamania Konstytucji i zasad cywilizacji zachodniej. Gdy PiS przejmowało Trybunał Konstytucyjny, gdy czyniło zamach na Sąd Najwyższy, wtedy w imieniu partii rządzącej występował poseł Ast. Przekonywał, że partia wcale nie depcze niezawisłości sądownictwa, choć bierze je pod but… Marek Ast robił to nie tylko przed Sejmem, ale także przed Trybunałem Konstytucyjnym. Ośmieszył go wtedy sędzia Piotr Tuleja, który wytknął mu nieznajomość podstawowych przepisów… Posła Asta można więc porównać do kapelana z miejsca straceń. Do kapelana, który:

– przed powieszeniem niewinnej ofiary wygłasza kazanie na temat dobroczynnych skutków stryczka;

– nie dba o to, że nawet ofiara się śmieje.

Na tych wystąpieniach działalność Marka Asta się nie kończy. Poseł zwalcza nie tylko zachodnie standardy, ale także zachodnich sojuszników. Przyłączył się do kampanii na rzecz „reparacji wojennych” od Niemiec i nagonki na spadkobierców ofiar Holokaustu. Powołując się m.in. na premiera Mateusza Morawieckiego, poseł Ast twierdzi, że:

– Polsce należą się pieniądze od Niemców;

– Żydom żadne pieniądze od Polski się nie należą (dosłowny cytat: „Od Polski nic, jeśli chodzi o sprawy związane z odszkodowaniami wojennymi, się nie należy, to Polsce należą się wręcz reparacje”, wywiad Marka Asta dla Radia Zielona Góra z 6 maja 2019 r.).

Kim jest taki polityk, który mówi takie rzeczy?

Kimś, kto chce skłócić Polskę z jej najważniejszymi sojusznikami z Zachodu, Niemcami i Amerykanami. Kimś, kto dąży do tego, żeby Polska znów stanęła bezbronna wobec Kremla. Być może, poseł Ast robi to nieświadomie. Ale czy to usprawiedliwienie dla polityka?

Jak wiemy, wielka część amerykańskiej opinii publicznej przywiązuje ogromną wagę do naprawiania historycznych krzywd wynikłych z Holokaustu. Nie można tego lekceważyć. A przede wszystkim nie można lekceważyć samych krzywd – i powinności, które mogą z nich wynikać. Aczkolwiek przydałaby się rzeczowa dyskusja nad najlepszym możliwym sposobem wywiązania się z tych powinności.

Wiemy też, że Niemcy przez ostatnie 40 lat na wiele sposobów pomagali Polsce. A wcześniej – stracili na jej rzecz swoje wschodnie kresy, nasze Ziemie Zachodnie. Stracili i w ogromnej mierze pogodzili się z tą stratą. Niemiecki rewanżyzm, który domagał się zwrotu tych ziem, zdawał się martwy i pogrzebany. A jednak po 2015 r. znowu rozległy się w Niemczech rewanżystowskie głosy. Jeśli Polacy chcą reparacji, to prosimy bardzo, ale muszą nam zwrócić utracone terytoria. Albo ziemia, albo kasa…

Za te głosy możemy podziękować naszej partii rządzącej, w tym posłowi Markowi Astowi.

Wypowiedzi posła Asta na temat „reparacji” powinny dać do myślenia mieszkańcom Międzyrzecza. Lubuskie to przecież dawna niemiecka Marchia Graniczna, dawne Prusy Zachodnie. Dla każdego, kto myśli, jest ewidentne, do czego prowadzi działalność Asta. Do tego, żeby Polacy:

przestali należeć do cywilizacji zachodniej;

weszli w spór z Zachodem o Holokaust;

weszli w spór z Niemcami o reparacje i granice.

A jednak międzyrzeczanie dali zwycięstwo Markowi Astowi, który znowu wszedł do Sejmu. Najwyraźniej wyborcom trudno było wyciągać wnioski, gdy rządowo-pisowska propaganda nieustannie ich bombardowała obietnicami i groźbami.

Dlaczego więc obwód dziewiąty obronił się przed Astem?

Tak się składa, że w tym obwodzie działa obywatelka Izabela Brodnicka. Obywatelka Brodnicka konsekwentnie rozprowadza wśród mieszkańców materiały dotyczące powiązań PiS z Kremlem.

Jeszcze w pierwszej połowie roku Brodnicka zrobiła rzecz bardzo prostą. Wzięła książkę „Morawiecki i jego tajemnice” i skserowała mapy powiązań, które się w niej znajdują. To wykresy, które przedstawiają związki między premierem Mateuszem Morawieckim a Kremlem i rosyjskimi mafijnymi oligarchami (tu warto przypomnieć, że na Morawieckiego powoływał się poseł Ast w swoich antyzachodnich wypowiedziach). Obywatelka Brodnicka wrzuciła kserokopie wykresów do skrzynek pocztowych w całym obwodzie.

Pod wyborami parlamentarnymi Izabela Brodnicka w tym samym obwodzie rozprowadzała ulotkę informującą o książkach Wydawnictwa Arbitror (które wydało m.in. książkę „Morawiecki i jego tajemnice”) oraz portalu Arbinfo (który właśnie Państwo czytacie). Do swojej działalności wciągnęła też znajomych. Jak sama mówi, głównie tych “niezafejsowanych”, czyli nieobecnych na Facebooku. Bo “zafejsowani” nieraz pytali, po co jakieś ulotki, gdy można działać w nowoczesnych mediach społecznościowych…

Okazało się jednak, że kombinacja “ulotki + tradycyjny portal internetowy” może działać. Okazało się, że nawet bombardowany propagandą wyborca wyciąga wnioski – gdy mu się w tym pomoże graficznym wykresem i kilkoma artykułami w internecie lub informacją o książkach. Poseł Ast wygrał. Ale tam, gdzie musiał zmierzyć się z prawdą i ze świadomą, konsekwentną działaczką – przegrał.

Wszystkich, którzy mają do opowiedzenia podobną historię, proszę o kontakt pod adresem mailowym kluby@arbitror.pl – a przede wszystkim serdecznie gratuluję i dziękuję obywatelce Izabeli Brodnickiej! Jak również jej znajomym, którzy razem z nią rozprowadzali ulotki.

Obywatelka Brodnicka zrobiła to, czego politycy opozycji bali się zrobić. Wyszła do swoich współobywateli z trudną prawdą o kremlowskich powiązaniach PiS. Przekroczyła granice swojej „społecznościowej bańki”, czyli internetowej wspólnoty ludzi myślących podobnie. Przekroczyła granice samego internetu, bo wyszła na ulice. Wrzucała ulotki do skrzynek, rozlepiała je na tablicach. Wyszła z trudną prawdą w trudny, prawdziwy świat – i dlatego wygrała.

Poniżej znajdą Państwo linki do tekstów źródłowych. A nad nimi:

link do ulotki rozprowadzanej przez Izabelę Brodnicką;

link do rysunku artysty-satyryka znanego jako Ernesto Gonzales, który też można rozprowadzać w formie ulotki.

Oba materiały graficzne dostępne są w postaci, którą można ściągnąć i drukować (ulotka jako PDF, rysunek jako PDF i JPG).
W przypadku rysunku trzeba kliknąć w obrazek albo w hiperłącze nad obrazkiem (GonzalesMis).
W przypadku ulotki rozprowadzanej przez Izabelę Brodnicką, w drukarce należy wybrać opcję drukowania dwustronnego (ulotka ma awers i rewers).

Zachęcam wszystkich, aby poszli w ślady Izabeli Brodnickiej!
Gorąco dziękuję każdemu, kto to zrobi.

Tomasz Piątek

Ulotka Arbitror Arbinfo

GonzalesMis

Źródła:

Wyniki wyborów parlamentarnych 2019 – Kto dostał się do Sejmu i Senatu Międzyrzecz

Poseł Marek Ast do zadań specjalnych

M. Ast: „To Polsce należą się reparacje wojenne”

Reparacje wojenne są możliwe? “Trzeba przypominać Niemcom o zniszczeniu Polski”

Author profile

Pisarz, publicysta i dziennikarz śledczy. Laureat Nagrody Wolności Prasy 2017 przyznawanej przez światową organizację Reporterzy Bez Granic, Nagrody Wolności i Przyszłości Mediów 2018 przyznawanej przez lipską Fundację Mediów, Nagrody Bestsellery Empiku 2017 i Nagrody Mediatory 2017. Autor 21 książek, w tym bestsellerów "Macierewicz i jego tajemnice" (250 tys. egz.), "Macierewicz. Jak to się stało" oraz "Morawiecki i jego tajemnice". Ukończył językoznawstwo na Uniwersytecie Mediolańskim. Współpracował m.in. z "Polityką", RMF FM, Krytyką Polityczną, "Gazetą Wyborczą" i włoskim dziennikiem "La Stampa". Jest stałym współpracownikiem TOK FM. Mieszka w Warszawie. Należy do Kościoła Ewangelicko-Reformowanego.